Szkockie specjały! Brytyjskie przysmaki! Już się uśmiechacie pod nosem, prawda? Nic dziwnego brytyjska kuchnia nie słynie za świecie z wysublimowania.

Z czym kojarzy Wam się szkocka kuchnia? Zapewne większość od razu rzuci haggis, mając na myśli kaszankę upchniętą w owczy żołądek, a pozostali z błyskiem w oku zawołają "whisky!". Wśród pozostałych odpowiedzi znajdzie się zapewne też zapiekanka pasterska, ryba z frytkami, rozmaite puddingi i pie (abominacja w świecie pasztecików), a także popularne na całych wyspach specjały jak kurczak koronacyjny, czy… curry. Brytyjska kuchnia nie cieszy się uznaniem i od razu przyznam, że mnie też nie urzekła.

Kuchnia szkocka - fish&chips

Większość potraw jest tłusta i koszmarnie mdła, zupełnie jakby mieszkańcy wysp mieli alergię na pikantne i wyraziste smaki. O ile w Tajlandii nie tęskniłam za polskimi przysmakami, o tyle po paru tygodniach poszukiwania czegoś wyrazistszego w smaku niż papka dla niemowląt, dosypywania pieprzu do wszystkiego, co popadnie i gastronomicznej depresji po jednorazowym wypadzie do pobliskiego baru śniłam po nocach o kiszonej kapuście i chrzanie, jakże odmiennych od popularnej tu słodkiej mielonki, najgorszej rzeczy, jaka spotkała ludzkość od czasów Pol Pota.
Gotowi na spotkanie ze szkocką kuchnią?

Czy owsiankę można usmażyć? Można!

Kuchnia szkocka - breakfast

Szkoci kochają smażone! W Szkocji usmażyć, najlepiej w głębokim oleju, można dosłownie wszystko. Podejrzewam, że istniały próby smażenia herbaty, do których co prawda nikt się oficjalnie nie chce przyznać. Tuż za rogiem znajdziecie tu bar, w którym w wielkim kotle piekielnym pełnym wrzącego oleju smażą się ciastka rybne, warzywne, ryba, frytki oraz batoniki mars, najgorszy koszmar każdego dietetyka. Na śniadanie jedzą smażony bekon, jajka sadzone, smażone plastry wspomnianej wyżej mielonki, smażone plastry haggies i… smażone pomidory. Wszystko oczywiście z niezwykle tu popularną herbatą z mlekiem. Patrząc na te talerze zastanawiałam się czy usmażyć potrafiliby także owsiankę.

Kuchnia szkocka - haggies

Ze świecą szukać lekkich, opartych na warzywach i aromatycznych potraw, do których tak przywykam w Tajlandii. Z warzyw zdecydowanie królują tutaj "tatties", czyli ziemniaki pod różnymi postaciami – frytek z octem, frytek z majonezem, frytek z keczupem, frytek z solą. A skoro już dotarliśmy do frytek, to czas wspomnieć o najbardziej klasycznej potrawie, którą zjemy wszędzie, czyli o fish & chips.  Pod nazwą kryją się frytki i smażony w panierce czarniak, jedna z najpopularniejszych w tych okolicach ryb o białym, delikatnym mięsie. Całość doprawiona jest specjalnym, opartym na occie sosem, a frytki posolone, do ryby dostaniemy też ćwiartkę cytryny. Dodatkiem może być niewielka porcja surówki lub puree z groszku, o podejrzanie zielonej barwie i konsystencji przywodzącej na myśl zdradzieckie ruchome piaski.

Pudding i pie

Nie sposób zrozumieć jakimi ścieżkami biegły myśli twórców kolejnych arcydzieł kulinarnych, którym nadawano nazwę pudding. Nazwa może być zdradziecka,  kiedy bowiem zamawiasz pudding w piekarni, licząc na słodkie, wilgotne ciastko z rodzynkami, tradycyjnie podawane ze słodkim kremem z żółtek, a otrzymujesz przywodzącą na myśl trzewia samego szatana kaszankę, która na dodatek okaże się upiornie wręcz mdła. To jednak nie koniec ryzyka! Pod określeniem pudding kryją się też rozmaite przypominające konsystencją budyń kulinarne koszmarki, od słodkawo – mdłych po słonawo – mdłe, serwowane z zapałem godnym lepszej sprawy przez mieszkańców wysp jako lokalny przysmak.

Kuchnia szkocka - pie

Czymś z natury rzeczy podobnym do puddingu jest "pie", nazwa równie pojemna i tajemnicza co pudding. W piekarni prosząc o pie otrzymam najprawdopodobniej pasztecik z kruchego ciasta wypełniony farszem – mieloną wołowiną z bliżej nieokreślony, brązowym sosem, makaronikami z serem i pomidorami, obydwie wersje z lekka słone i mdłe. Od brązowego sosu nie sposób uciec, znajdziemy go w wielu innych daniach, przyczajonego na ziemniakach, mięsie lub warzywach, by wszystkiemu nadać jednolicie mdły, błotnisty posmak.

Jasna strona mocy!
Pożartowałam i ponarzekałam już na kulinarne specjały i zwyczaje moich kochanych Orkadów, myślę, że czas wspomnieć trochę o jasnych stronach, bo te także tutaj znajdziemy. Przede wszystkim, siła tego miejsca tkwi w bardzo dobrych produktach, Przede wszystkim – mleko! Nigdy w życiu do tej pory nie piłam tyle świeżego mleka. W sklepach dostaniemy świeże, zdatne do spożycia zaledwie przez kilka dni i wymagające trzymania w lodówce. Dobre mleko to też dobre masło, którego używamy tutaj dość często, zarówno do gotowania, jak i kanapek. W pobliskiej piekarni dostaniemy pyszne, świeże pieczywo z ziarnami i dodatkiem popularnego tutaj owsa, a także delikatne, owsiane rożki, które idealnie nadają się na śniadanie. Wybór owoców i warzyw nie jest tu zbyt imponujący – nie oszukujmy się – to nie Tajlandia.  Dostaniemy tutaj doskonałe jabłka i równie dobre soki z jabłek, kruche i niewiarygodnie wręcz soczyste gruszki o brzydkiej skórce. Lokalne produkty, których warto spróbować, żeby docenić proste, naturalne skarby Orkadów to też lemoniady z rabarbaru, kwiatów czarnego bzu i borówek.

Kuchnia szkocka - przegrzebki

Na szczęście to nie wszystko. Orkady słyną z wysokiej jakości wołowiny z hodowanych tutaj czarnych orkadyjskich krów oraz lokalnej jagnięciny. Żaden z tych produktów nie należy do tanich, jednak warto skusić się na spróbowanie chociaż od czasu do czasu.
Sos bolognese z lokalnej wołowiny, z ciemnym piwem zamiast wina odgrzany do tagliatelle po długim dniu, własnoręcznie przyrządzone domowe burgery z marmoladą z karmelizowanej cebuli i sosem z czarnych porzeczek na imprezie ze znajomymi, czy wreszcie mój osobisty faworyt – krucha i rozpływająca się jagnięcina w diabelnie ostrym sosie curry przygotowana przez moją drugą połówkę to najsmaczniejsze kulinarne wspomnienia z Orkadów. Jednym słowem – da się! A jeśli sięgniemy po owoce morza, to znajdziemy się w raju dla smakoszy…

Z morza…

Kuchnia szkocka - przegrzebki

Porozmawiajmy teraz o kulinarnych skarbach Orkadów, Skarbów poławianych ręcznie przez nurków, kosztujących kilka funtów za jedną sztukę. Mowa oczywiście o małżach świętego Jakuba, czyli przegrzebkach. W restauracji za niewielką porcję zapłacimy majątek, ale nurkowanie daje nam tutaj zdecydowanie większe możliwości manewru. Wyławiamy je, zakopane w piasku, ogromne muszle częstokroć większe od mojej dłoni, żeby potem spędzić długi czas w kuchni, żeby je oczyścić i przygotować. Najlepsze jakie jadłam przyrządził jeden z moich fantastycznych divemasterów, Robb. Mieszkający tu od kilku lat i zaznajomiony z gastronomią dokonuje cudów przygotowując ogromne, białe małże na dwa sposoby. Jeden, z słodkim sosie z chilli podbija serca wszystkich w jedną sekundę, ale drugi, z bekonem, cebulką, czosnkiem i świeżą natką pietruszki idealnie pasował do gorących czosnkowych grzanek i kompletnie mnie oczarował. Owoce morza uchodzą za idealne danie na udaną kolację we dwoje, o czym warto pamiętać jeśli zapraszamy tu swoją lepszą połowę i zamierzamy przygotować dla niego (lub niej) coś absolutnie wyjątkowego. Ja na pewno wypróbuję jeden z przepisów, w końcu nie bez powodu mawia się, że przez żołądek do serca:)

Spróbujcie zrobić te fantastycznie przegrzebki! 

W portowych knajpach znajdziemy przegrzebki podawane z sosem z czarnego puddingu (jeśli myśleliście, że uda się wam uciec od haggies to jesteście w błędzie), smażonym (zaskoczeni?) bekonem i frytkami. To własnie jeden z powodów, dla których osoby pozbawione brytyjskich korzeni powinny tu gotować same. Albo umrzeć z głodu.

Poza słynnymi przegrzebkami znajdziemy też lokalne owoce morza, takie jak kraby, langustynki czy też, najdroższe ze wszystkich, ogromne homary, wszystko to odpowiednio kosztowne w zależności od lokalu i naszych preferencji. Nigdzie nie będziemy jednak narzekać na małe porcje, Szkoci lubią jeść i nie jedzą mało.

Lody! Jakby tu było nie dość zimno!

kuchnia szkocka - lody

Daleka północ i zimny klimat nie kojarzą się nam raczej z lodowymi deserami, prawda? Zaskoczę was, na Orkadach znajdziecie wyjątkowo dobre lody wytwarzane z dostępnych tutaj składników i w smakach, które nawiązują do miejscowej kuchni. Na bazie świeżego mleka i cudownie kremowej śmietany powstają tu lody o smaku lokalnych krówek, rabarbaru i słodkiego sosu custard, szarlotki, miodu lub porastających rowy i łąki malin.

 

Podoba Ci ten artykuł? Podziel się nim z innymi !