Ostro, kwaśno i słodko! Chilli pali żywym ogniem, liście limonki kaffir pachną świeżością, tamaryndowiec jest cudownie kwaśny, a mleko kokosowe łączy i nadaje całości harmonię. Tajlandia na talerzu to orgia smaków, zapachów i kolorów!

Tajlandia to nie tylko przepiękne miejsca nurkowe, wspaniała kultura i świetni ludzie, ale też słynna na cały świat, fantastyczna i pełna smaków kuchnia. Tutaj dosłownie "je się oczami", ponieważ serwowane potrawy są nie tylko pyszne, ale też i ładnie podane. Zręczni Tajowie lubują się w fantazyjnie wyciętych i pokrojonych warzywach, ozdabiają swoje dania świeżą i pachnącą zieleniną i nie żałują przypraw!

curry

Kuchnia opiera się na ogromnej ilości warzyw i zieleniny, często w postaci stir fry, lekko tylko zeszklonej na patelni z jednym z wielu sosów – rybnych, ostrygowych, sojowych, grzybowych – dolewanych hojną ręką do zup i wszystkich potraw. Tajska kuchnia słynie z wielu charakterystycznych przypraw, które nadają daniom wyjątkowy smak – że wspomnę zaledwie o kilku, jak trawa cytrynowa, galangal, imbir, rozmaite gatunki papryczki chilli, pasta z krewetek, tajska bazylia o anyżkowym smaku, tajska kolendra, która jest znacznie bardziej pikantna i aromatyczna i inne, nieznane w Europie zioła. Najtańsze i najpopularniejsze mięsa to kurczak i wieprzowina, ale równie popularne i dużo tańsze niż w Europie są owoce morza. Tajowie w kuchni potrafią dokonywać cudów!

Tajskie curry różni się od indyjskiego. Jest lżejsze, oparte na mleku kokosowym i ma bardziej płynną, zupową konsystencję. To oczywiście ogromne uproszczenie, bo nawet w niewielkich knajpach znajdziemy kilka gatunków tej słynnej na cały świat potrawy. Od zielonego curry, pachnącego kolendrą, ostrymi papryczkami chilli, tajską bazylią i trawą cytrynową, po massaman curry, gęste od pasty z orzechów ziemnych, podawane z ziemniakami, czerwono – brunatne i cudownie sycące, poprzez ogniste penang curry, wyjątkowo ostre żółte curry, czerwone na mleku kokosowym i rozmaite wariacje na tenże temat. W jednej z knajp naliczyłam aż 7 rodzajów curry!

tom yam

Innym słynnym daniem, które podbija serca przyjezdnych jest pikantna zupa z owoców morza Tom Yam (kliknij żeby zobaczyć przepis i mieć w domowej kuchni ducha Tajlandii), czerwona, ostro – kwaśna, z dużą ilością chilli, imbiru, trawy cytrynowej i aromatycznej kolendry. Podaje się ją tutaj z ryżem, neutralnym dodatkiem, który gasi ognistość. Inna zupa, znacznie łagodniejsza, oparta na mleku kokosowym, łagodnym kurczaku, trawie cytrynowej i galangalu to Tom Kha, wytchnienie dla wszystkich zmęczonych pikantnymi smakami. W obwoźnych garkuchniach kupić można noodlestew – zupy z makaronem sojowym lub ryżowym i dowolnie wybranymi dodatkami warzyw i mięsa, serwowane bezpośrednio z gorącego kotła. Obok kotła często znajduje się też niewielki grill, na którym smażą się nieduże szaszłyki. Nadziane na cienkie patyczki kalmary, krewetki, kurczak, wieprzowina i wołowina są najpierw marynowane w pikantnych sosach, a potem błyskawicznie wrzucane na kilka minut na rożen. Uważajcie jednak na parówki! Artystycznie pocięte przypominają owoce morza i zaraz po ugryzieniu wyjawiają swój podły charakter. Dodam jeszcze, że bywają słodkie – i dla większości Europejczyków kompletnie niezjadliwe.

pad thai

Mało kto nie słyszał też o pad thai, makaronie z jajkiem, lekko słodkimi przyprawami, orzechami ziemnymi i dodatkami wśród których znajdziemy tofu, krewetki, kurczaka i warzywa.

W Tajlandii chce się jeść – od różnych zup, po chrupiącą, soloną wieprzowinę z lekko zeszklonym morning glory, nieco przypominającym nasz szpinak, cashewnut chicken, mieloną wieprzowinę z ostrymi papryczkami, słodko kwaśne wariacje na temat kurczaka lub tofu, przeróżne makarony z jajkiem i dodatkami, czy też smażony ryż. Wszystko jest pyszne, wyraziste i kolorowe.

Tajowie lubią doprawiać jedzenie, więc na stołach znajdziemy słoiczki z sypkim chilli, ostrą jak samo piekło pastą z chilli, octem z papryczkami chilli (który podbił moje serce!) i mielonymi orzechami. Nierzadko na osobnym stoliku leżą garście ziół i kiełki, które możemy dowolnie pogryzać lub dodać do zamówionej potrawy. Mnie oczarowała tajska bazylia, anyżkowo – pikantna, dodająca lekkiej goryczki zupom.

Raczej nie znajdziemy tutaj deserów w naszym rozumieniu tego słowa, podobnie jak próżno w tajskiej kuchni szukać przetworów z mleka, serów, czy pieczywa. Wyjątkiem może być mang sticky rice. Kleisty ryż ugotowany na słodko z dodatkiem mleka kokosowego i podany ze słodkimi, pachnącymi terpentyną owocami mango jest potrawą zaskakująco prostą, ale wspaniałą. Możemy też cieszyć się ogromnym wyborem owoców, które zmieniają się w zależności od pory roku. Mogą to być delikatne, cierpko – słodkie mangostany, słodkie liczi i rambutany, orzeźwiające ananasy, najlepsze na świecie arbuzy, ogromne pomelo czy też marakuje, równie chętnie dodawane do drinków (mojito z marakują jest wynalazkiem na miarę koła!).

Nie sposób nie wspomnieć również o świeżych kokosach, z których przyrządzane są wspaniałe koktajle – najlepsze z lokalnym rumem (Sangsong forever!).

Zgłodnieliście? I bardzo dobrze!

Podoba Ci ten artykuł? Podziel się nim z innymi !